RYS HISTORYCZNY
Historia

TEKSTY HISTORYCZNE

Rok 1944 i dalej - powojenna działalność konspiracyjna żołnierzy AK na Kresach Wschodnich

AUTOR: Piotr Kuczyński

Schyłek II wojny światowej był okresem, podczas którego decydowały się losy tego, jak miała wyglądać powojenna Polska. W latach 1944 – 1945 na Kresach Wschodnich odbyła się akcja „Burza”, której celem było umocnienie naszej pozycji po wkroczeniu wojsk ZSRR na teren granic II Rzeczypospolitej. Blisko 100 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej zostało zmobilizowanych do walk z wojskami niemieckimi wraz z Armią Czerwoną – udało się wyzwolić takie miasta jak Wilno czy Lwów. Jednakże wskutek działania sowieckich służb bezpieczeństwa (NKWD, Smiersz) cele polityczne nie mogły zostać zrealizowane. Po zdobyciu Wilna, w lipcu 1944 roku polscy dowódcy pod pretekstem negocjacji zostali aresztowani przez ZSRR, a następnie internowani. Część kresowych dywizji Armii Krajowej zostało potajemnie rozbrojonych, a ich członkowie poddani represjom. Szacuje się, że nawet do 50 tysięcy żołnierzy AK, zostało poddanym prześladowaniom, zamkniętych w więzieniach lub zesłanych do łagrów sowieckich czy miejsc internowania w Kałudze czy Borowiczach.

27 lipca 1944 roku, na mocy porozumienia pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (organem kontrolowanym przez Stalina) a ZSRR została wytyczona wschodnia granica Polski. Można ją uznawać za datę symboliczną, która nakreśla orientacyjnie początek powojennej działalności konspiracyjnej żołnierzy AK we wschodnich rejonach przedwojennej Polski, a od konferencji w Poczdamie uznawanych przez świat za obszar ZSRR. Mimo niepowodzenia akcji „Burza”, działalność polskiego podziemia nie wygasła, a wielu z żołnierzy i dowódców nie mogło pogodzić się z niekorzystną sytuacją i postanowiło działać dalej, jednak już w znacznie utrudnionej sytuacji. Działalność ta ciągnęła się nawet do 10 lat po II wojnie światowej. Powodem dalszych walk Żołnierzy Wyklętych na Kresach Wschodnich było nieuznanie nowego kształtu Polski, który nie był skonsultowany z legalnie istniejącym Rządem RP na Uchodźstwie. Nie godzili się oni na okupowanie kraju przez władze sowieckie oraz przeciwstawiały depolonizacji i prześladowaniu polskiej ludności na terenach wcielonych. Nie chcieli się również pogodzić z wprowadzaniem komunistycznej dyktatury oraz nie akceptowali wyżej wymienionego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Warunki były nadzwyczaj ciężkie, w wyniku wytyczenia nowej granicy kontakt żołnierzy z dowództwem centralnym AK był znacznie utrudniony. Od momentu wytyczenia nowej granicy Polacy padali ofiarą nieludzkiego terroru ze strony sowieckiej. Mordowana była miejscowa ludność, inwigilowano każdego, a tysiące aresztowano za służbę, bądź pomoc polskim żołnierzom. Pod płaszczem wyzwolenia Armia Czerwona przyniosła Polakom po raz drugi (wcześniej w latach 1939-41) terror nie mniejszy niż hitlerowski. Dalsze działania sowietów koncentrowały się na zupełnej depolonizacji Kresów Wschodnich. .Tragiczna sytuacja nie uniemożliwiła jednak działania zorganizowanego oporu na ziemiach anektowanych. Istniało wiele ośrodków oporu, jak również i osób walczących, by przeciwstawić się powyższemu stanowi rzeczy.

Jeszcze w sierpniu 1944 roku niedaleko Grodna odbyła się bitwa pod Surkontami pomiędzy AK a NKWD. Była to jedna z pierwszych, znaczących bitew z oddziałami radzieckimi, po zajęciu przez nich wschodniej części Polski. 21 sierpnia 36 – osobowy oddział AK został zaatakowany przez 3 batalion 32 zmotoryzowanego pułku NKWD. Starcie zakończyło się ostateczną klęską Polaków z przeważającymi siłami wrogami (stąd bitwę tę nazywa się „polskimi Termopilami”), jednak w walkach poległo aż 132 żołnierzy sowieckich. Dowódcą wojsk polskich był ppłk Maciej Kalenkiewicz (ps. „Kotwicz”), który poległ na miejscu. Niniejsza bitwa była przejawem zwalczania polskiego podziemia przez sowietów na terenach wcielonych. Mimo znaczącej przewagi liczebnej przeciwnika AK stawiało jednak wówczas bohaterski opór. Działalność konspiracyjna żołnierzy AK na Kresach Wschodnich opierała się przede wszystkim na obronie polskiej ludności, zamieszkującej tamte tereny i padającej ofiarą represji ze strony władz sowieckich. Ludności, która wierząc w zmianę sytuacji politycznej, miała nadzieję na powrót Kresów Wschodnich do obszaru powojennej Polski. Osoby te, od dziesiątków lat mieszkające tutaj ze swymi rodzinami, nie chciały opuszczać swej ojcowizny i przenosić się w ramach możliwej wówczas „repatriacji” na teren powojennej Polski, rozpoczynać życie na nowo.

Mówiąc o ośrodkach podziemia w tamtych czasach należy zwrócić uwagę, że uwzględniając trudną sytuację powojenną, w tym etniczną, na różnym obszarze Kresów Wschodnich skala działań antysowieckich była różna, jednak nadal bardzo aktywna mimo silnych represji.

Na terenach północno – wschodnich działały po rozwiązaniu AK, które nastąpiło 19 stycznia 1945 roku, cztery struktury poakowskie w okręgach Wilno, Nowogródek, Polesie, Grodno. Na terenach północno – wschodnich działało nawet do 40 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy AK, którzy zajmowali się głównie działalnością partyzancką.

Warto jednak wspomnieć o konkretnych postaciach, które swoją bohaterską postawą wsławiły się walką na wschodnich terenach II RP po zakończeniu II wojny światowej. Wśród nich byli m.in. ppor. Mieczysław Niedziński ps. „Men”, Stanisław Rodziewicz „Warneńczyk” czy Piotr Szymanowski „Ossowski”, związani w swojej działalności z obwodem grodzieńskim. Pierwszy z nich jesienią roku 1944 zarządził przygotowanie stałej bazy partyzanckiej noszącej pseudonim „Zemsta”, na której czele stanął trzeci z wyżej wymienionych, czyli Piotr Szymanowski. Po rozwiązaniu AK, latem 1945 roku powstała na tym terenie organizacja pod nazwą Samoobrona Ziemi Grodzieńskiej, którą dowodził Niedziński. Dotrwała ona nierozbita aż do 1948 roku, a w jej skład wchodziło ok. 500 konspiratorów. Udało się jej nawiązać współpracę, a następnie podporządkować sobie część poakowskich batalionów tamtych terenów, tworząc w efekcie skoordynowaną strukturę. Zakończyła działalność wraz ze śmiercią dowódcy, który zginął w maju roku 1948, gdy wraz z kilkunastoosobowym oddziałem żołnierzy został otoczony przez sowietów niedaleko Grodna.

Na terenie grodzieńskim funkcjonowała również Samoobrona Wołkowyska, założona w 1946 roku i kierowana przez ks. Antoniego Bańkowskiego, miejscowego proboszcza w Krzemienicy Kościelnej. Głównym jej celem była obrona miejscowej ludności przed NKWD. W wyniku jej działania zlikwidowano blisko 50 funkcjonariuszy, w tym lokalnego szefa partii komunistycznej, Daniłę Tomkowa. Samoobrona Wołkowyska liczyła blisko 200 żołnierzy, w tym kilkunastoosobowy oddział partyzancki, a jej działalność trwała do lata 1948 r, kiedy to została rozbita przez NKWD.

Poza wspomnianymi wyżej dowódcami, bardzo istotną postacią był również Anatol Radziwonik „Olech”, dowódca obwodu ziemi nowogródzkiej, którego działalność trwała jeszcze kilka lat po II wojnie światowej, do roku 1949 (ostatnich grup do 1952 r.). Był to słynny obwód AK nr 49/67, w którym walczyło kilka partyzanckich oddziałów. Obejmował on tereny takich ważnych miejscowości Nowogródczyzny jak Lida i Szczuczyn. Wśród działań kierowanej przez „Olecha” organizacji była partyzantka wymierzona w NKWD i jej najważniejszych funkcjonariuszy, wspieranie miejscowej ludności, zdobywanie środków finansowych i działalność informacyjna. Mimo ciężkich warunków obwód kontynuował swoją działalność przez około 4 lata, ciesząc się niemałym poparciem miejscowej ludności, która uważała jej członków za obrońców przed komunistycznym aparatem. Warto tu podkreślić, że istotną rolę w działalności poakowskiej na terenach powojennej Polski miały oddziały kresowe AK, które przeszły z terenu Kresów na obszar zarządzanej przez PKWN Ojczyzny. Do najsłynniejszych oddziałów walczących wcześniej na terenie Wileńszczyzny, a następnie na Podlasiu, Pomorzu i Mazurach należała 5 Wileńska Brygada Armii Krajowej, dowodzona przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Prowadziła ona wiele akcji zbrojnych wymierzonym przeciwko NKWD, UB czy KBW, łącznie w latach 1946 – 1949 około 250 akcji zbrojnych, ok. 35 zasadzek i rozbiła blisko 30 posterunków Milicji Obywatelskiej, stanowiąc jednocześnie jeden z największych i najważniejszych ruchów konspiracyjnych tamtych czasów. Okres największych działań Brygady przypadał na czas do 1949 r., jednak ostateczna jej likwidacja nastąpiła dopiero w roku 1952.

Na terenie Polesia w latach 1945 – 1948 funkcjonowała młodzieżowa organizacja – Związek Obrońców Wolności. Głównym jej celem była walka w obronie praw człowieka ludności znajdującej się na terenie Brześcia, Kobrynia, Baranowicz, Nieświeża, Horodca, Załuzia i Kamieńca Litewskiego. Dowódcą tej formacji był Zygmunt Stachowicz, ps. „Żmudzin”, zastępcami – Leonard Konikiewicz, ps. „Topola” oraz Ryszard Snarski ps. „Soroka”, natomiast duchownym opiekunem - ks. Wacław Jaziewicz, ps. „Żuraw”. Członkowie ZOW zajmowali się przede wszystkim ratowaniem polskości na wymienionych wyżej terenach, ochranianiem zabytków polskiej kultury oraz organizowaniem tajnego nauczania języka polskiego dla ludności miejscowej. Warto zauważyć, że działalność tej organizacji nie miała charakteru zbrojnego, gdyż jej członkowie uważali takową za pozbawioną celu w obecnych warunkach politycznych. W lipcu 1948 roku działacze ZOW zostali aresztowani i skazani na 25 lat łagrów oraz 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Była to bardzo wysoka cena, jaką ponieśli za swoją prospołeczną i bohaterską działalność.

Powyższe organizacje czy poakowskie oddziały partyzanckie skupiały się głównie na terenach północnych Kresów Wschodnich, jednakże nie możemy zapominać, że konspiracyjny opór obejmował praktycznie cały obszar wschodnich terenów przedwojennej Polski. Największy był jednak na opisanych powyżej terenach, gdzie sytuacja polskiej ludności miejscowej była porównywalnie lepsza niż na terenie południa. Z tego względu struktury poakowskie skupiały się szczególnie na Ziemi Nowogródzkiej, Grodzieńskiej i Wileńskiej.

Mimo to nie warto zapominać o strukturach spoza tych obszarów, również jeszcze w ramach AK.

W tym momencie warto przytoczyć obszar Lwowski AK, w którego skład wchodziły 4 okręgi: Lwowski, Stanisławowski, Tarnopolski i Wołyński. W 1944 roku dowodzony był przez płk Władysława Filipkowskiego ps. „Janek”. Wojska obszaru lwowskiego uczestniczyły w akcji „Burza”, walcząc o wyzwolenie Lwowa z rąk niemieckich. Oddziały obszaru początkowo współpracowały z Armią Czerwoną, jednak polscy żołnierze zostali podstępnie rozbrojeni, a następnie masowo aresztowani. Blisko 2 tysiące lwowskich żołnierzy trafiło wówczas do łagrów. Było to powszechne działanie ze strony sowieckiej, kary pozbawienia wolności były długie (średni wyrok wynosił 10 lat). Wielu żołnierzy przebywało jeszcze po zwolnieniu z łagrów w połowie lat 50-tych na przymusowym zesłaniu w głębi ZSRR. Niektórym udało się powrócić na teren powojennej Polski, innym z uwagi na brak zgody władz sowieckich dane było pozostać na Kresach. Inni pozostali na „nieludzkiej ziemi” na zawsze…

Na terenie Okręgu Wołyńskiego funkcjonowała 27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej, którą wysłano do walk w celu samoobrony na dokonywaną na tych terenach rzeź Polaków przez Ukraińską Powstańczą Armię. Rzeź pochłonęła około 50 tysięcy osób i była jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń tamtego okresu. Działalność podjęta przez 27 Dywizję doprowadziła do zmniejszenia jej rozmiarów, jednak nie udało się całkowicie powstrzymać rozlewu krwi. Dywizja została rozbrojona 25 lipca 1944 roku, a jej żołnierze rozstrzelani lub zesłani do łagrów.

Sytuacja ludności polskiej na terenie Wołynia była niezwykle groźna, podjęta w 1943 roku decyzja o eksterminacji Polaków zakładała atakowanie skupisk ludności polskiej poprzez napadanie uzbrojonych oddziałów UPA. Dlatego też działalność oddziałów AK oraz partyzanckich była nieoceniona w kontekście prób ratowania tych osób. Po zdekonspirowaniu podczas akcji „Burza”, jednym z głównych zadań NKWD stało się rozbicie tych struktur. Stosowano różne metody – wcielanie żołnierzy do Armii Berlinga, zsyłanie do łagrów, ale przede wszystkim starano się wytropić i rozbić wszelkie oddziały partyzanckie na danym terenie. Ofiarą padała również miejscowa ludność. Po akcji „Burza” starano się dokonać depolonizacji Kresów Wschodnich, którą realizowano w szczególności poprzez masową „repatriację” ludności polskiej na teren tzw. Polski ludowej. Szczególnie istotna na terenach południa, a konkretnie Galicji Wschodniej, była „NIE” – organizacja, która zaczęła działać aktywnie po styczniu 1945 roku, czyli rozwiązaniu AK. Struktury organizacji były tworzone już wcześniej, bo w roku 1944, co miało na celu kontynuację walki o niepodległość Polski po jej zajęciu przez Armię Czerwoną. Świadczy to o dalekowzroczności dowódców Armii Krajowej, którzy znając metody sowieckie, wiedzieli, iż Rosjanie po wejściu na teren Polski nie tylko wyzwolą go od okupanta niemieckiego, ale będą chcieli objąć ten obszar pod swoją strefę wpływów. Początkowo na czele „NIE” stanął gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek”. Działały w niej również takie postacie jak gen. Emil Fieldorf „Nil” czy płk Antoni Sanojca. Na początku roku 1945 roku organizacja liczyła ok. 5 – 7 tysięcy żołnierzy, stanowiła zatem znaczący aparat oporu w tamtym momencie. Podstawowym jej celem było prowadzenie działalności konspiracyjnej w razie nienawiązania stosunków z ZSSR, a jej utworzenie miało charakter długofalowego planowania. Przewidywania, jak wyżej zostało to opisane, okazały się trafne – nie udało się wejść w relację z ZSRR w roli partnera, co otwierało drogę prowadzenia działań propagandowych, wywiadowczych i samoobronnych zakładanych wcześniej.

Mimo stosunkowo starannie opracowanych założeń sytuacja okazała się zbyt trudna dla długofalowego funkcjonowania tej kadrowej organizacji wojskowej. Transporty ludności z terenów Kresów południowo-wschodnich do powojennej Polski, a także późniejsze aresztowanie „Nila” i „Niedźwiadka” skutecznie uniemożliwiły jego kontynuowanie. W efekcie w maju roku 1945 „NIE” zostało rozwiązane po wniosku płk Antoniego Sanojcy w porozumieniu z dowódcą AK w likwidacji – Janem Rzepeckim. Oznaczało to w praktyce koniec polskiego podziemia na terenie Kresów południowo-wschodnich (powojennej Ukraińskiej SSR), ponieważ byli dowódcy przenieśli się na teren Polski lubelskiej, kończąc jednocześnie swoje działanie na galicyjskich terenach. Mimo niepowodzenia, z perspektywy historii „NIE” pozostaje niezwykle istotna. Nie przewidywała ona walki partyzanckiej ani dywersyjnej, raczej do jej działań miało zaliczać się przede wszystkim tworzenie siatki wywiadowczej i propagandowej. W odróżnieniu od organizacji z Kresów Północnych przewidywała przedsięwzięcia przede wszystkim długoterminowe, a kres jej działalności wyznacza jednocześnie przejście do bardziej doraźnych działań partyzanckich. W przeciwieństwie do terenów obecnej Litwy czy Białorusi, na terenach południowych, w wyniku wcześniejszych deportacji ludności w głąb ZSRR i rzezi wołyńskiej, miejscowa ludność decydowała się w przeważającej mierze na migrację na obszar powojennej Polski w jej nowych granicach. Miało to istotny wpływ na zorganizowany opór zbrojny, który z tego względu przybierał większą postać na północnych Kresach, gdzie skala „repatriacji” była mniejsza.

Powyżej wymienione organizacje czy oddziały stanowiły najbardziej istotne zorganizowane komórki polskiego podziemia tamtych czasów na terenie Kresów Wschodnich II RP. Nie można jednak zapominać, że walczących, byłych żołnierzy AK było znacznie więcej, a ostatnie partyzanckie działania według szacunków mogły trwać aż do roku 1958. Miały one co prawda już znacznie mniej skonkretyzowany i zorganizowany charakter, jednak ich uczestnikom nie można ujmować woli dalszej walki przeciwko aparatowi komunistycznemu.

Długo trwająca konspiracja i partyzantka zagarnęły ze sobą blisko 4 tysiące ofiar w żołnierzach i tysiące internowanych i skazanych na katorżniczą pracę w łagrach sowieckich. Cena, jaką zapłacili niektórzy z Wyklętych za swoją działalność, była ceną najwyższą, jaką można ponieść. Udało się zrealizować wiele działań, które miały na celu uniezależnienie od ZSRR, ochronę obywateli i zdestabilizowanie wrogich struktur, jednak wielce istotny był wymiar mentalny całego zjawiska. Społeczeństwo nie straciło ducha oporu i w skrajnie niekorzystnych czasach starało się przetrwać w takiej formie, jakiej tylko było to możliwe, będąc jednocześnie depozytariuszem idei niepodległej Polski.